Tango Yachting - autoryzowany dealer stoczni Tango Yachts. W ofercie jacht Tango 30 i Tango 33. Sprzeda˝ jachtów. Czarter jachtów na Ba∏tyku.

Sony Baltic Open Regatta'08 - relacja Zbyszka Sikory

Z małym poślizgiem zamieszczam krótkie podsumowanie naszego udziału regatach.
Robię to po części z próżności, a po części, aby zareklamować naprawdę sympatyczną i zrobioną z rozmachem imprezę.
Jesteśmy tam naprawdę mile widzianymi gośćmi i byłoby fajnie, gdyby w przyszłym roku ktoś jeszcze się tam pofatygował.
Oficjalna strona regat znajduje się pod adresem http:// open .baltic.lv .

Startowaliśmy na jachcie "Fourwinds", typu Tango 30. Łódka została pomierzona według formuły ORC Club i dopuszczona do regat
z ratingiem 706,0. Było z tym trochę problemów - na certyfikat czekaliśmy do wieczora dnia poprzedzającego start do pierwszego etapu,
ale szczęśliwie świadectwo dotarło, a organizatorzy nie byli zbytnimi formalistami załatwiając wszystkie sprawy na bieżąco, mimo braku
najważniejszego papierka. Wydaje mi się, że polski oddział ORC się nie wyrabia i coś należałoby z tym zrobić.

Załoga - w założeniu sześcioosobowa - płynęła w takim składzie tylko na pierwszym, krótkim, dwudziestoczteromilowym etapie.
Obowiązki zawodowe zmusiły Krzysztofa i Czarka do powrotu do Polski.
W dodatku Jezus wysłał w zastępstwie Nadię ("Siostrę Jezusa" ;-)), co stanowiło dodatkową zmianę w stosunku do pierwotnego planu.
Co prawda obecność Nadii pozwoliła nam zapomnieć o problemach natury aprowizacyjno-kambuzowej, jednak nie zmieniło to faktu,
że na pozostałych czterech etapach do pływania była nas tylko trójka: Wiesław, Piotr "TheBest" i ja.
Całej imprezy opisać tu nie sposób. Działo się dużo, pływanie było ostre - w większości wolnymi kursami w silnym wietrze, atmosfera świetna.
Łotewskie piwo - godne polecenia (mnie do gustu szczególnie przypadła jego ciemna odmiana).
Bardziej szczegółową relację postaram się "popełnić" w trakcie mazurskiego urlopu, na który właśnie się wybieram.

Na koniec - "last, but not least" - wyniki.
Nie było źle. Zakładaliśmy, że będzie dobrze, gdy nie przyjedziemy jako ostatni i ten plan minimum udało się zrealizować.
Piąte miejsce, na siedem jachtów startujących w grupie nas satysfakcjonuje.
Objechanie pierwszej trójki było praktycznie niemożliwe. "Ra" waży jedną trzecią ciężaru Tanga 30 i w ślizgu osiąga 18 węzłów.
"Katarina Jee" to maszyna regatowa z genakerbomem, spinakerbomem i kompletem kevlarowych żagli stawianych na tuff-lufie.
Wreszcie "Windwalker" - Bavaria 37 z niewiele gorszym od nas ratingiem, ale za to z załogą sześciu zawodowców, co zęby zjedli
na regatach.
Moralnie należało nam się miejsce czwarte. Gdyby nie DNF w pierwszym wyścigu tak by właśnie było. DNF wynikał z nieprawidłowego -
zdaniem Komisji Regatowej - przekroczenia linii mety. Faktem jest, że przejechaliśmy ją z drugiej strony - na wiatr, po zrzutce spinakera
i okrążeniu statku komisji prawą burtą. Wszyscy pozostali wpadali na metę pod spinakerami. Nieoficjalnie przyznano nam rację, gdyż
z angielskojęzycznego tekstu instrukcji wynikała taka właśnie interpretacja. Ale oficjalnie Komisja nie odważyła się przyznać nam racji,
co skutkowałoby nie zaliczeniem pierwszego biegu wszystkim pozostałym. Nec Hercules contra plures ;-)

Generalnie - było pięknie :-) Nocna jazda pod spinakerem przy wietrze 6-7B;
trzecie miejsce na drugim etapie, z emocjonującym porannym finiszem, gdy po 80 milach regat cztery łódki wpadły na metę
w odstępach 1-1,5 minuty;
impreza po ostatnim etapie, gdy w mesie "Fourwinds" zajęte były wszystkie miejsca stojące;
piękne krajobrazy wyspy Ruhnu i wspólny powrót z "Tojaną" do Kłajpedy.
"Tojana" miała uszkodzony silnik i większą część drogi z Roomassaare przejechała na naszym holu (w nocy była flauta).
Rozstaliśmy się nad ranem, żegnając się bez słów, ale gdy spotkamy się w Kłajpedzie może być strasznie ;-)).
A okazja będzie niebawem - regaty "Heweliusza" już za miesiąc.
--
z.


Źródło:
http://groups.google.pl/group/pl.rec.zeglarstwo/browse_thread/thread/e97d563924f8c209?hl=pl
Design: Daria Skrzat 2007